Pełna treść newsa
Sobota, 16 kwietnia 2011 08:56; autor: Dev
R.Wójcik: Oni zostawią na boisku mnóstwo serca

Strona orleta-spomlek.pl przeprowadziła wywiad z trenerem Orląt Radzyń Rafałem Wójcikiem. Szkoleniowiec wypowiada się min. o niedzielnych derbach. 

Wszyscy dobrze wiedzą, w jaki sposób kibice i piłkarze z Radzynia podchodzą do derbów z Łukowem. Co zaś myśli o tym spotkaniu trener lidera? Na dobrą sprawę, jesteś w Orlętach od nieco ponad roku, a zatem być może traktujesz tę potyczkę tak samo, jak każdą inną.
- I tak właśnie do tego meczu podchodzę. Graliśmy jak dotąd z nimi trzy spotkania, w tym jedno sparingowe. W meczu kontrolnym zremisowaliśmy, potem w Pucharze dość nieszczęśliwie przegraliśmy na ich terenie, aż wreszcie przyszło zwycięstwo 3:0, podobno historyczne. Ta wygrana 3:0 była jednak, szczerze mówiąc, trochę na wyrost, bo Łuków też stworzył sobie wtedy sytuacje. Teraz jednak wreszcie mamy derby z prawdziwego zdarzenia u siebie, co stanowi dla nas pewną nowość.Jako piłkarz też występowałem w tego typu spotkaniach, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Wiadomo, że u siebie jest dodatkowa odpowiedzialność za wynik, większa presja. Z tym tylko, że my, tak naprawdę, lubimy grać pod presją i nie boimy się dużych wyzwań. Wiadomo, że Łuków tutaj tanio skóry nie sprzeda i będzie robił wszystko, żeby wygrać. Oni zostawią na boisku mnóstwo serca, całe swoje zdrowie i rzucą przeciwko nam wszystkie umiejętności. Jeśli jednak my zaprezentujemy odpowiednie cechy wolicjonalne, to o nasze umiejętności piłkarskie nie mam sie co obawiać. Nie oszukujmy się - jeśli zdecydują wyłącznie umiejętności piłkarskie, to na pewno wyjdziemy z tego pojedynku zwycięsko.


- Chyba wszyscy już słyszeli o tych słynnych wypowiedziach przed meczem w Kraśniku, gdy podobno zmobilizowałeś przeciwnika swoimi słowami. Do spotkania derbowego podejdziesz zatem z nieco innym nastawieniem psychicznym?

- Mogę powiedzieć tylko tyle, że nie chcę już popełniać tych samych błędów. Natomiast jeśli chodzi o Kraśnik, to nie była kwestia mobilizacji zawodników rywala. Ja się bardzo cieszę, że piłkarze Stali zmobilizowali się na nas, ale ważniejsze dla mnie jest to, że w ogóle nie podjęliśmy rękawicy w tamtym meczu. Przypominam wszystkim, że jestem również kibicem, dlatego chciałbym oglądać w niedzielę dobre zawody. Będzie tu na pewno najliczniej zgromadzona publiczność spośród wszystkich spotkań, które do tej pory rozgrywałem w Radzyniu. Po prostu chciałbym, żeby ci ludzie byli zadowoleni z meczu. Jasne, wynik też jest ważny, ale ważniejsze jest, żeby to było bardzo dobre widowisko okraszone ładnymi akcjami i wieloma golami. Ma tu być widać serce i zaangażowanie, chłopcy mają walczyć o każdy centymetr boiska. Wydaje mi się, że właśnie w tym tkwi urok derbów i jeśli nam się to uda, to mogę sobie tylko życzyć, żeby Łuków też grał jak najlepiej. Na pewno jednak zagrają jak najlepiej. Ja ich nie muszę dodatkowo mobilizować, ale my na swoim terenie nie tracimy punktów i wierzę, że tak będzie również teraz.


- Ostatnio wypowiadałeś się w mediach w samych superlatywach o trenerze rywali Robercie Różańskim. Ten szkoleniowiec, podobnie jak ty, uczy swoich zawodników grać piłką, przeprowadzać kombinacyjne akcje. Sądzisz zatem, że w niedzielę mamy szanse obejrzeć futbol na "tak"?

- Bardzo bym się cieszył, gdyby Orlęta Łuków przyjechały tutaj i grały futbol na "tak". Wtedy mielibyśmy więcej szans w ofensywie, a nie ukrywajmy, że nasza siła w ataku jest bardzo duża. Świadczy o tym chociażby liczna strzelonych bramek, tutaj naprawdę decydują umiejętności. Roberta Różańskiego nie znam osobiście, znam go tylko z boiska. Zamieniłem z nim zaledwie kilka słów, ale muszę docenić jego pracę. Jeśli bowiem zespół w ciągu osiemnastu kolejek traci osiem goli, to naprawdę o czymś świadczy. Pamiętajmy, że oni nie mają w składzie żadnych wirtuozów, czyli tutaj naprawdę duży plus należy się trenerowi. Poza tym większość trenerów na świecie przykłada szczególną wagę do gry defensywnej. Mówi się nawet "pokaż mi swoją obronę, a powiem ci, jaki masz zespół" - to jest niejako piłkarskie przysłowie. Dlatego właśnie doceniam pracę szkoleniową Roberta.

= W przypadku zwycięstwa w niedzielę, wasza przewaga nad trzecim zespołem w stawce wzrośnie już co najmniej do dwunastu punktów. Mówiąc wprost, jeśli  wygracie w derbach, będziecie już właściwie w trzeciej lidze.

Powiem szczerze, że i tak obecnie czuję niedosyt. Chodzi o Kraśnik, bo planowałem, że do świąt będziemy mieć maksymalną liczbę punktów. Przypominam, że w ubiegłej rundzie po pięciu meczach mieliśmy komplet zwycięstw, piętnaście punktów na koncie. Tutaj niestety się nie udało, przegraliśmy z Kraśnikiem i o komplecie mogliśmy zapomnieć. Z tego też względu pierwszej części rundy spośród trzech nie możemy zaliczyć do udanych. Dlatego też będziemy musieli postarać się o te punkty również po świętach. W każdym meczu będziemy grali, rzecz jasna, o zwycięstwo, ale nie ukrywam, że zależałoby nam wszystkim, żeby dobrze pokazać się w pucharach. Zatem jeśli przewaga będzie już spora, będę tak szafował siłami, żeby skoncentrować się na pucharach i jednocześnie kontrolować dystans nad zespołami, które nas ścigają.

Źródło: orleta-spomlek.pl

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał