Pełna treść newsa
Środa, 1 lipca 2009 13:23; autor: Dev
Solnica: Zrobię wszystko by Orlęta grały w 3 lidze

Wywiad z Dariuszem Solnicą, byłym trenerem Orląt Łuków.

Nie żałuje pan, że zgodził się prowadzić Orlęta w nieciekawym okresie?

- W żadnym wypadku. Podjąłem trudne wyzwanie, które było dla mnie pierwszym tego typu, ale mam nadzieję, że nie ostatnim.

Jak się pan czuł nie na boisku, a tuż za boczną linią? W debiucie z radzyńskim Spomlekiem mało brakowało, a wbiegłby pan na murawę.
- Odczuwałem całkiem inną presję i odpowiedzialność. A w meczu z Radzyniem co chwilę chciałem swoim zawodnikom coś przekazać, gdyż bardzo zależało mi, by wygrać tę konfrontację. Pragnąłem, by na boisku żyli i zachowywali się tak, jak ja obok ławki. I zwyciężyliśmy, lecz później okazało się, że to był tylko jednorazowy ich wyskok. W każdym bądź razie po kilku meczach w roli trenera jestem za tym, by iść w tym kierunku dalej.

Łatwo było zastąpić Andrzeja Zarzyckiego?
- Przede wszystkim zależało mi na poprawieniu atmosfery w szatni. Dochodziły bowiem do mnie sygnały, że ciekawie w niej nie było. Starałem się pobudzić w niedawnych kolegach wiarę w swoje możliwości i umiejętności, by osiągnąć postawiony przez klub cel utrzymania się w trzeciej lidze. A że znałem chłopaków, to byłem przekonany, że się uda. Niestety, spadliśmy.

Czego zatem zabrakło?
- W zasadzie wszystkiego. Po pierwsze umiejętności czysto piłkarskich. Po drugie sportowej rywalizacji na treningach, na których zawodników było zbyt mało, by zajęcia przebiegały tak, jak bym sobie życzył. Po trzecie kadry pełnowartościowych piłkarzy. Gdy do tego dodam słabą skuteczność, mierne przygotowanie fizyczne oraz brak ważnego w każdej rywalizacji szczęścia, to otrzymamy obraz drużyny do spadku.

Był w drużynie zawodnik, który pana nie zawiódł?
- Wolę uniknąć indywidualnych ocen. Za sportowy wynik całą odpowiedzialność biorę na siebie, z delikatnym adresem w kierunku sędziów prowadzących nasze wyjazdowe spotkania z Karpatami i orłem. Teraz należy pozbierać się i tak wszystko poukładać, by powrócić do trzeciej ligi.

Ale nie z panem w roli szkoleniowca...
- Po ostatnim meczu podziękowałem chłopakom, bo przez ostatnie dwa miesiące narobiłem sobie tylu wrogów, że aż sam jestem tym zaskoczony. Przykro jest mi mówić, ale w moim rodzinnym mieście żyją ludzie, którzy są tak zawistni, że cieszą się z porażki Orląt. Potrafili nawet telefonować do różnych redakcji i mówić, jak to możliwe, że Solnica prowadzi zespół, nie mając trenerskich uprawnień. Dlatego chcę je jak najszybciej zdobyć, bo praca w roli szkoleniowca jest stresująca, ale ciekawa.

Nie myśli już pan o powrocie na boisko?
- Nie chcę zapeszać, ale mam nadzieję, że jeszcze pogram w piłkę. Przecież w tym roku skończę dopiero 35 lat. Powiem krótko – spuściłem Orlęta do czwartej ligi, to teraz muszę zrobić wszystko, by z nimi powrócić do trzeciej. Piłkarsko na pewno dam sobie radę, aby tylko zdrowie mi na to pozwoliło.

Rozmawiał Roman Laszuk

Źródło: Słowo Podlasia

Przeczytaj również wywiad z W.Bącikiem (kliknij)

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał