Pełna treść newsa
Niedziela, 17 kwietnia 2011 17:03; autor: Dev
Remis w derbach

Orlęta Łuków zremisowały na wyjeździe z Orlętami Radzyń 1:1. Bramkę dla naszej drużyny zdobył Sylwester Buga z rzutu karnego. O ile pierwsza połowa należała do gospodarzy to w drugiej bardzo dobrze zagrali nasi piłkarz. Orlętom należał się drugi rzut karny po faulu na Łukaszu Kiryle. Arbiter podyktował tą jedenastkę by za chwilę odgwizdać spalonego. Piłkę meczową miał za to ponownie Buga, który po podaniu Artura Gaja z kilku metrów nie trafił w bramkę. W 75 minucie czerwoną kartkę dostał Sebastian Matuszewski. Orlęta zagrały dobre spotkanie. Zawodnicy walczyli o każdy metr boiska i byli blisko zgarnięcia pełnej puli. Radzynianie stracili pierwsze punkty na własnym terenie, a my pierwszą bramkę od ponad 700 minut. 

Okazało się, że nawet w IV lidze można obejrzeć dobry mecz. Tym razem derby drużyn z Łukowa i Radzynia nie charakteryzowały się tylko walką na całym boisku ale też niezłym widowiskiem piłkarskim. Nasze Orlęta udowodniły, że krok po kroku ale idą do przodu jeżeli chodzi o formę i umiejętności piłkarskie. Podopieczni Roberta Różańskiego nie przyjechali do Radzynia tylko się bronić ale od początku prowadzili otwartą grę co być może nawet zaskoczyło gospodarzy. Już w pierwszych minutach zagrożenie pod bramką stworzyli Artur Gaj i Sebastian Izdebski. Pierwszy kwadrans zdecydowanie pod dyktando żółto-czerwonych ale bramkę zdobyli… gospodarze. Łukasz Kępa pięknie przymierzył z rzutu wolnego i licznik Włodzimierza Lisiewicza zatrzymał się na 768 minutach bez straty gola. Wtedy wydawać się mogło, że co lider to lider bo Radzynianie jakby złapali wiatr w żagle i przeprowadzili kilka naprawdę groźnych akcji. Klasę pokazał Lisiewicz, zwłaszcza w sytuacji z 18 minuty. Już wtedy mogło być po meczu. Goście jakby oszołomieni ciosem jakim była bramka długo pozostawali w defensywie, ale nie była to tzw. obrona Częstochowy. Nie było wybić na oślep i tego typu historii. Obrona sprawiała pewne wrażenie, do tego ten spokój Lisiewicza.

Walki nie brakowało. Rafał Borysiuk ukarany żółtą kartką za faul na Michale Botwinie. /fot.W.Szczęśniak/

Po pół godzinie zaczęliśmy się odgryzać miejscowym. Szczęścia w uderzeniach z dalszej odległości szukali Michał Botwina i Krzysztof Kierych. Wreszcie w znakomitej sytuacji znalazł się Artur Gaj ale strzelił nad poprzeczką. W 37 minucie Artur w pełni zrehabilitował się. Uciekł grającemu niegdyś w Łukowie Markowi Leszkiewiczowi, a ten zatrzymał go nieprzepisowo w polu karnym. Sędzia pokazał na wapno. Gospodarze wprawdzie protestowali ale Leszkiewicz po meczu honorowo przyznał się, że jedenastka należała się naszej drużynie. Do piłki podszedł Sylwester Buga i nie zmarnował szansy. Krzysztof Stężała pofrunął w jeden róg, po czym Buga spokojnie przymierzył w drugi. Do końca pierwszej połowy nie mieliśmy już takich emocji. 

Po przerwie odważnie zaatakowali goście. Najpierw przed szansą stanął Artur Gaj ale skończyło się rożnym. Do jednego z rzutów wolnych podszedł też Sebastian Izdebski ale chybił. W 57 minucie mieliśmy bardzo kontrowersyjną sytuację. Przez obronę Radzynia przebił się Łukasz Kiryło i gdy był sam przed Stężałą, został powalony. Nikt nie miał wątpliwości, że będzie karny. I sędzia Erwin Paterek drugi raz w tym meczu wskazał na jedenastkę, by po chwili zmienić decyzję i odgwizdać spalonego co sygnalizował liniowy. Gdzie on w tej sytuacji widział spalonego? Nie wiadomo.

Sędzia właśnie zmienił decyzje o przyznaniu rzutu karnego i pokazał spalonego. /fot.W.Szczęśniak/

Orlęta Łuków nie zraziły się tym i atakowały dalej. Łukasz Kiryło uderzał obok słupka a po godzinie gry być może piłkę meczową zaprzepaścił Sylwester Buga. Cała IV liga wie jak gra Artur Gaj, a mimo to kilka razy udało mu się urwać w tym meczu radzyńskim obrońcom. Tak było i w tej sytuacji, gdy popędził lewą stroną i odegrał do środka do Bugi. Łukowski playmaker miał dużo miejsca i czasu ale niestety uderzył mocno niecelnie.

W II połowie gospodarze wprawdzie oddają strzały ale są to uderzenia albo nad bramką albo za lekkie by zaskoczyć Lisiewicza. Łukowska obrona całkowicie odcina miejscowych od naszego pola karnego. W 75 minucie ostro fauluje Sebastian Matuszewski i wylatuje z boiska gdyż była to druga żółta kartka jego w tym meczu. Trzeba oddać temu zawodnikowi, że do momentu opuszczania placu gry grał znakomicie. Wraz z Krzysztofem Kierychem bardzo napracowali się w środku boiska w tym meczu. Dzięki tej dwójce ofensywna czwórka Buga, Botwina, Kiryło i Gaj miała ułatwione zadanie w atakowaniu i stwarzaniu okazji. 

Gdy zszedł Matuszewski mecz wcale nie stał się grą do jednej bramki. Co więcej Orlęta przy odrobinie szczęścia mogły nawet rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Przed szansą stanął Łukasz Kiryło ale piłka trafiła w ręce Stężały. W tej akcji desperacko broniący defensor Radzynia niemal leżąc dotyka piłki ręką w polu karnym. Ktoś może powie, że takich karnych się nie dyktuje, ale mając w pamięci sytuację z 64 minuty, poczucie niesprawiedliwości w obozie gości się pojawiło. Kilka kontr wyprowadził też Michał Purzycki a nawet jedna z nich była podobna do okazji Gaja z Bugą, ale tym razem Purzycki niedokładnie podał, wprost w Stężałę.

Po mimo utraty bramki W.Lisiewicz ponownie jeden z najlepszych na boisku. /fot.W.Szczęśniak/

Do końca meczu wynik się już nie zmienił. Orlęta Łuków zagrały bardzo dobry mecz, kto wie czy nie najlepszy w sezonie. Jako pierwsi wyrwaliśmy zdobycz punktową na boisku lidera. A zwycięstwo wcale nie było daleko. Zespół podszedł do meczu bardzo zmotywowany i to było widać w jego poczynaniach. Sama walka na nic by się jednak zdała, bo ile to już widzieliśmy meczów derbowych gdzie kości trzeszczały, a gry nie było widać. Tym razem dobrze ustawieni Łukowianie pokazały dobrą dyspozycję i wywalczyły cenny punkt. Ciężko o indywidualne laurki bo wszyscy zawodnicy zagrali niezłe zawody. Nikt z pierwszej jedenastki nie zawiódł. Na pochwałę zasługuje na pewno też Jakub Bulak. Młody defensor udźwignął ciężar tego meczu. Na pewno pomogło mu w tym doświadczenie i wsparcie kolegów z obrony Michała Szewczaka, Sebastiana Izdebskiego i Pawła Szlaskiego. 

Zachęcamy do obejrzenia licznych galerii zdjęć z tego meczu. Już na samych fotografiach widać jakie emocje i walka towarzyszyły derbom. Nikt na boisku nie odstawiał nogi, a na trybunach nie żałował gardła. Linki poniżej.

A o derbach jeszcze w najbliższym tygodniu na pewno napiszemy. 

IV liga lubelska 17 kwietnia 2011, 14:00 - Radzyń Podlaski
Orlęta Radzyń Podlaski - Orlęta Łuków 1:1 (1:1)
Kępa 15 - Buga 37

Orlęta: Lisiewicz, Szewczak, Bulak, Izdebski, Szlaski, Kierych, Matuszewski, Buga (93 Fortuna), Botwina (90 Wróbel), Kiryło (85 Purzycki), Gaj (79 Wysokiński)

Orlęta Radzyń: Stężała - Krzysztof Kępa (46 Kazubski), Nowik, Kuśmirek, Koczkodaj, Ptaszyński (34 Leszkiewicz), Borysiuk, Pliszka, Piotrowicz (41 Czarnecki), Łukasz Kępa (60 Zmorzyński), Puła

Żółte kartki: Koczkodaj, K.Kępa, Nowik, Borysiuk, Zmorzyński, Leszkiewicz (Orlęta Radzyń), Matuszewski, Szlaski (Orlęta Łuków)

Czerwona kartka: Matuszewski 75 min (za dwie żółte)

Widzów: 1200

Sędzia: Erwin Paterek (Lublin)

Relacja: Opis meczu autorstwa orleta-spomlek.pl

Video: Filmowy skrót meczu autorstwa orleta-spomlek.pl

Galeria 1: Zdjęcia autorstwa Wojtka Szczęśniaka

Galeria 2: Zdjęcia autorstwa orleta-spomlek.pl

Galeria 3: Zdjęcia autorstwa fotolukasso.pl

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał