Pełna treść newsa
Poniedziałek, 9 stycznia 2012 17:24; autor: Dev
Podsumowanie rundy jesiennej

Tradycyjnie prezentujemy podsumowanie rundy jesiennej IV ligi lubelskiej sezonu 2011/2012 w wykonaniu piłkarzy Orląt Łuków. Tradycyjnie też jest ono nieco … spóźnione, ale przerwa między rozgrywkami jest tak długa, że w sumie nie było się z czym śpieszyć. Przypominamy zatem przebieg rozgrywek, formę Orląt oraz ujmujemy to w liczbach.  Zapraszamy zatem do lektury.

Orlęta treningi przed rundą rozpoczęły 13 lipca 2011. W czasie miesięcznych przygotowań drużyna była na obozie nad Zalewem Zimna Woda i rozegrała kilka sparingów. Wyniki były przyzwoite: zwycięstwa z Podlasiem II, Górnikiem II, Ruchem Ryki, Polesiem Kock, remis z Mazurem Karczek i porażka z Tomasovią. W przerwie zespół opuściło kilku zawodników, w tym aż czterech obrońców: Sebastian Izdebski, Michał Szewczak, Mateusz Wysokiński, Piotr Fortuna. Odeszli też ci co grali ostatnio sporadycznie: Marcin Adamiak, Krzysztof Skrzymowski, Michał Kmieć, Arkadiusz Wróbel,  Mateusz Markowski.

Jednak najpoważniejsze wydawały się straty w obronie, którą trzeba było budować od nowa. Na dodatek w trakcie przygotowań kontuzji doznali Włodzimierz Lisiewicz (wrócił do składu w połowie rundy) oraz Artur Gaj (nie zagrał ani minuty). Zatem na starcie brakowało aż czterech ważnych ogniw z pierwszego składu na wiosnę, na dodatek Łukasz Kiryło dołączył do zespołu dopiero od 3 kolejki, a na wiosnę też długo był podstawowym graczem.

W miejsce ubytków dołączyli: Mateusz Padysz (Naprzód Skórzec), Kamil Witkowski (Pogoń Siedlce), Jakub Sterna (wolny zawodnik), Norbet Osial (Sokół Adamów), Kamil Kopeć (ŁKS Łazy). Dodatkowo treningi wznowił Dariusz Solnica, a na stałe do seniorów włączony został Maciej Kachniarz.

Kibice Orląt na meczu inaguracyjnym

Zwłaszcza wiele spodziewano się po Kamilu Kopciu – najlepszym i najskuteczniejszym zawodniku bialskopodlaskiej okręgówki. Gdy LZPN podał terminarz, a Roztocze wystosowało prośbę o zmianę gospodarza meczu (zły stan murawy w Szczebrzeszynie) okazało się, że na pięć pierwszych meczów, aż cztery rozegramy u siebie. Ci, którzy lubią „liczyć punkty” przed meczem szybko wykalkulowali, że stać nas na komplet 15 oczek. Przeciwnicy raczej niżej notowani, a atutem miało być własne boisko. No i w pierwszych pięciu meczach zdobyliśmy … 7 punktów za 4 remisy u siebie i 1 zwycięstwo na wyjeździe. Ligę zaczęliśmy u siebie ze Spartą i po 30 minutach przegrywaliśmy 0:2, zryw w drugiej połowie pozwolił zremisować. Jedną z bramek strzelił niedoświadczony Maciej Kachniarz. I tak dobrze, że nie skończyło się jak na wiosnę, gdy Sparta wygrała w Łukowie 2:4. W kolejnych meczach remis z Roztoczem, Lewartem i Górnikiem II, przedzielony wysoką wygraną w Janowie Lubelskim. Spotkanie z Roztoczem trener Robert Różański uznaje za najgorszy mecz w naszym wykonaniu w tej rundzie, natomiast pozostałe przebiegały wedle scenariusza: Orlęta atakują, stwarzają okazje ale nie potrafią ich wykorzystać. Zaczynaliśmy tęsknić za kontuzjowanym Arturem Gajem. W Janowie Lubelskim mogłoby być podobnie, ale udało się wykorzystać pierwsze stworzone okazje i mecz się ułożył. Na dodatek Norbert Osial obronił karnego. W kolejnym spotkaniu przeciwko rezerwom Górnika Łęczna zagraliśmy dobry mecz ale znowu na 0:0. Ostatecznie przełamanie przyszło dopiero od starcia we Włodawie. Tam wygraliśmy podobnie jak w kolejnych dwóch meczach u siebie z Huczwą (wysoko bo aż 5:0) i Omegą (będącą jedną z niespodzianek rundy). W Rykach zremisowaliśmy 0:0, powinniśmy wygrać ze względu na ilość stworzonych sytuacji, a mogliśmy przegrać, gdyż rywale w 90 minucie przestrzelili karnego. Potem już do końca rundy tylko wygrywaliśmy – w sumie 6 razy. W meczu z rozbitą Stalą Poniatowa zaaplikowaliśmy rywalowi 7 goli, w tym jedną Włodzimierz Lisiewicz z karnego, a mogliśmy znacznie więcej. Na wyjeździe z Podlasiem II Biała Podlaska nie podłamała nas wyrównująca bramka i konsekwentnie graliśmy swoje, wygrywając z lokalnym rywalem. Wszyscy czekali jednak na pojedynek z Lublinianką Lublin. Powstała z połączenia Lublinianki i Wieniawy drużyna szła przez ligę jak burza wygrywając wszystkie 11 spotkań. Do Lublina przyjechały Orlęta i zgarnęły pełną pulę. Znakomicie przygotowana kondycyjnie i taktycznie drużyna Orląt objęła prowadzenie, podobnie jak w Białej nie przestraszyła się gdy rywale wyrównali i w końcówce zadała dwa decydujące ciosy. Z każdym meczem zespół się rozkręcał. Często jednak potrzebował pierwszej bramki by zyskać spokój i luz, tak jak w kończącym rywalizację starciu z Orionem. Gospodarze w pierwszej połowie mieli doskonałe okazje, ale nasi wytrzymali do przerwy, a po zmianie stron Łukasz Kiryło „napoczął” rywali i poszło już łatwo.

Norbert Osial broni karnego w Janowie Lubelskim.

Mimo początkowych problemów osiągnęliśmy założony cel, czyli miejsce premiowane awansem. Trener Robert Różański dalej szedł obraną już pół roku wcześniej drogą i odważnie stawiał na młodych zawodników.  Średnia wieku 20 osobowej kadry wyniosła jesienią 23,7 roku, natomiast wyjściowej jedenastki 22,9. Należy pamiętać, że statystyki zawyżali grający ogony, ale spełniający ważne funkcje w zespole Dariusz Solnica, Grzegorz Orzyłowski i Dariusz Solnica. W ciągu rundy wykrystalizował się szkielet zespołu, który tworzyli Paweł Szlaski, Jakub Bulak, Michał Gryczka, Krzysztof Kierych, Sebastian Matuszewski, Sylwester Buga i Michał Botwina. W bramce połowę rundy bronił Norbert Osial, a drugą Włodzimierz Lisiewicz i obaj spisywali się bez zarzutów. Do żelaznego składu obrońców dołączył Mateusz Padysz, a luki uzupełniali Kamil Witkowski i Jakub Sterna. W pomocy pierwszym rezerwowym był Rafał Przeździak i gdy już grał poczynał sobie bardzo dobrze. Największe roszady dotyczyły ataku. Praktycznie w każdym meczu oglądaliśmy inne zestawienie. Wynikało to zarówno z tego, że zawodnicy prezentowali podobne umiejętności jak i sposobu gry rywala. Najczęściej występował Botwina, ale Kamil Kopeć, Maciej Kachniarz, Łukasz Kiryło i Michał Purzycki grali w podobnym wymiarze czasowym i niemal identyczny jest ich bilans bramkowy. Kamil Marciniak i Grzegorz Orzyłowski zaliczyli epizody, a Dariusz Solnica pojawił się tylko podczas meczu w Białej.

Bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem był Sylwester Buga. Na boisku dostał dużo swobody ale i jego było wszędzie pełno, podawał, strzelał, wykonywał stałe fragmenty gry. 11 goli nawet jak na takiego ofensywnego pomocnika to wynik bardzo dobry. W ogóle Orlęta grały dużo „do przodu” stąd ilość bramek. Z pozostałych zawodników trudno do kogoś mieć większe pretensje. Po prostu ci co grali mniej mieli mniejszy wkład w wynikach. Napastnicy potrafili spudłować w wielu okazjach, ale też wiele sobie stworzyli. Kamil Kopeć dopiero pod koniec rundy się przełamał i miejmy nadzieję, że na wiosnę poprawi swój dorobek. Gołym okiem widać, że różnica między IV ligą, a bialskopodlaską okręgówką jest spora. Chociaż zaprzecza temu akurat postawa Krzysztofa Kierycha, bez którego trudno sobie wyobrazić teraz Orlęta. Sebastian Matuszewski – wiadomo nie schodzi poniżej poziomu, dużo walczy, ale musi pamiętać o tym by nie łapać głupich kartek, co mu się czasem zdarza. Zwłaszcza, że coraz lepiej radzi sobie Rafał Przeździak. Maciej Kachniarz miał kilka wejść smoka, dzięki którym zdobywaliśmy punkty, a 5 goli to całkiem dobry wynik jak na debiutanta (chociaż faktyczny debiut zaliczył wiosną). Nie odstawali także Łukasz Kiryło i Michał Purzycki – zwłaszcza w spotkaniach w których trzeba było powalczyć i naciskać obrońców rywali (patrz mecz z Lublinianką).

Drużynie na pewno przydaliby się dodatkowi obrońcy, bo w tej formacji mamy najszczuplejszą kadrę. Zwłaszcza jeżeli potwierdzi się to, ze na wiosnę nie zagrają rezerwowi Witkowski i Sterna. Defensywa Orląt straciła najmniej goli w lidze, ale w spotkaniach ze Spartą czy Startem bramki padały w dość dziwnych okolicznościach. Niemniej Jakub Bulak na środku obrony to jest zawodnik bardzo młody ale równocześnie ambitny i już prezentuje się nieźle. Lepsze zrozumienie z Mateuszem Padyszm i może być tylko lepiej. Paweł Szlaski jak na kapitana przystało bez zarzutów, a Michał Gryczka w porównaniu z formą gdy pierwszy raz pukał do seniorów przed 2 laty to całkiem inny zawodnik. Na plus oczywiście.

Zespół Orląt Łuków po jednym z meczów

Nie można zapomnieć o jednym, ale to pozostawiliśmy na koniec. Ocena drużyny, jej wyników i postawy poszczególnych zawodników nie może być oderwana od realiów. A są one takie, że Orlęta obecnie grają w bardzo słabej lidze, w które nieco wyższy poziom reprezentuje Lublinianka, a poza tym tylko Omega, Sparta, Górnik II , Lewart i Huczwa miałyby jako takie szanse na rywalizację w „starej” IV lidze, powiedzmy takiej sprzed 5 sezonów. Reszta drużyn jest po prostu słaba, a ostatnie trzy prezentowały się dramatycznie źle.

Orlęta w tej lidze grają, bo nie mają wyjścia, ale też wygrywają i za to im chwała. Naszym obowiązkiem jest jednak zajęcie jednego z pierwszych dwóch miejsc. Nie mówimy tu o awansie, bo do tego nie wystarczy tylko wynik piłkarzy.
Są też przeciwności które mogłyby niweczyć nasze plany, a mimo to zespół trenera Różańskiego się im nie poddaje. Mianowicie dobrze znane sprzed roku zawirowania organizacyjno-finansowe, kontuzje piłkarzy oraz to, że szkoleniowiec Orląt co pół roku musi się borykać z odejściami i budową zespołu jakby od początku. Do Orląt nie przychodzą głośne nazwiska, a mimo to poradziliśmy sobie i w rundzie jesiennej zajęliśmy 2 miejsce w tabeli. Wygląda na to, że podczas tej przerwy wreszcie problemów będzie jakby mniej i zespół w spokojniejszej atmosferze będzie mógł się przygotowywać do obrony miejsca w czołówce.

Podsumowanie statystyczne ligi.

Orlęta Łuków zajęły po 15 kolejkach drugie miejsce w tabeli zdobywając 35 punktów. Lepsza od nas okazała się tylko Lublinianka-Wieniawa Lublin, która uzbierała 40 punktów. Nad trzecią w tabeli Omegą Stary Zamość mamy 3 punkty przewagi.

Orlęta jako jedyne nie zaznały porażki w tym sezonie – zarówno u siebie jak i na wyjeździe. Lublinianka ma 1 przegraną (z nami), Górnik II  2 porażki, a Omega 3 (także jedną z nami). Biorąc pod uwagę mecze u siebie najlepszy jest Górnik II, który zdobył 21 pkt (8 meczów, 7 wygranych, 1 porażka), druga jest Omega 20 pkt (8 meczów, 6 wygranych, 2 remisy), a trzecie Orlęta 19 pkt (9 meczów, 5 wygranych, 4 remisy). Z całej stawki ligowej najwięcej meczów u siebie grały właśnie nasze Orlęta, co oznacza, że wiosną częściej będziemy grali na obcych boiskach.

Radość Łukasza Kiryło po golu

Jesienią radziliśmy sobie tam całkiem dobrze. W tabeli uwzględniającej tylko wyjazdy zajmujemy drugie miejsce z 16 pkt (6 meczów, 5 zwycięstw, 1 remis). Pierwsza jest Lublinianka z 22 pkt (8 meczów, 7 wygranych, 1 remis). A dalej z 13pkt Sparta i Huczwa (8 meczów, 4 wygrane, 1 remis, 3 porażki).

Zdobyliśmy 44 gole i jest to trzecie miejsce w tabeli pod tym względem. Lepsze są Górnik II Łęczna (58 goli) i Lublinianka (56). Lepiej wychodziło nam zdobywanie bramek u siebie (28 trafień). W Łęcznej Górnik strzelił aż 48 goli, a Lublinianka w Lublinie 32. Jeżeli chodzi o wyjazdy najlepsza jest Lublinianka (24), Orlęta są drugie (16), a na trzecim miejscu są nieoczekiwanie Ruch Ryki i Orion Niedrzwica (po 13).

Orlęta dysponują najlepszą defensywą – straciliśmy zaledwie 9 goli. Kolejni w tej klasyfikacji są: Omega (11) i Górnik II (12). Omega jest bezkonkurencyjna u siebie – zaledwie 2 stracone gole, dalej są Orlęta i Sparta Rejowiec Fabryczny (po 5 straconych na własnym stadionie) i Górnik II (6). Jeżeli chodzi o mecze na obcych boiskach najlepiej grały obrony Lublinianki i Orląt – tylko 4 gole stracone, dalej Górnik II (6) i Omega (9).

W indywidualnych statystykach bezkonkurencyjny okazał się Sylwester Buga. Został najskuteczniejszym strzelcem zespołu oraz najdłużej przebywał na boisku. Wystąpił we wszystkich 15 meczach od pierwszej minuty i tylko dwa razy - w samej końcówce – został zmieniony. W sumie uzbierał 1347 minut na boisku, a lepszą średnią minut na mecz mają od niego tylko obaj bramkarze, którzy jeżeli już grali to od początku do końca.

Pod względem minut na boisku 100 minut za Bugą jest Krzysztof Kierych. On również wystąpił we wszystkich meczach od początku, a zmieniany był czterokrotnie. I to tylko w momencie kiedy spotkania były rozstrzygnięte wysoką różnicą bramek (5:1, 7:0, 6:1, 6:2), a trener dawał mu odpocząć.  Z zawodnika rezerwowego w marcu 2011 stał się pierwszoplanową postacią Orląt. Trzecie miejsce w klasyfikacji czasu spędzonego na murawie zajmuje Jakub Bulak – 1232 minuty. On z kolei raz nie zagrał wcale, raz został zmieniony, a raz zszedł z boiska ze względu na czerwoną kartkę. Sześciu zawodników przekroczyło barierę 1000 minut na rundę.

We wszystkich 15 meczach obok Bugi i Kierycha wystąpili także Michał Botwina, Maciej Kachniarz i Michał Purzycki. Po 14 meczów zaliczyli Bulak, Paweł Szlaski i Mateusz Padysz. Pełne 90 minut Buga i Szlaski rozegrali 13 razy. W pierwszej jedenastce po 15 razy wychodzili Buga i Kierych. Najczęściej zmieniani byli Michał Botwina (11 razy) i Michał Purzycki (9 razy), a najczęściej z ławki wchodził Rafał Przeździak (9 razy).

Tylko rolę rezerwowych spełniali doświadczeni Jakub Sterna, Grzegorz Orzyłowski i Dariusz Solnica.

Czerwonymi kartkami zostali ukarani (po 2 żółtych) młodzi zawodnicy: Michał Botwina, Jakub Bulak i Rafał Przeździak. Ten ostatni jako rezerwowy, od wejścia na boisko do otrzymania wykluczenia minęło zaledwie 10 minut.

Sylwester Buga - najskuteczniejszy zawodnik Orląt

Jeżeli chodzi o średnią ilość minut na mecz to oczywiście najlepsi są Włodzimierz Lisiewicz i Norbert Osial, którzy grali zawsze po 90 minut. A dalej Sylwester Buga (89,8) i Krzysztof Kierych (88,0). W sumie na boiskach IV ligi zagrało 20 zawodników Orląt. Padysz, Osial, Witkowski, i Sterna zaliczyli debiuty w Orlętach, a Kachniarz, Padysz i Lisiewicz zdobyli swoje pierwsze dla bramki dla ŁKS. 

Norbel Osial puścił 6 bramek, a Włodzimierz Lisiewicz 3 i miał w trakcie rundy passę 415 minut bez straconej bramki (od początku meczu z Huczwą do 55 minuty spotkania z rezerwami Podlasia), w tym 4 mecze bez straty.

Ze względu na ilość minut spędzonych na boisku można wyłonić taką wyjściową jedenastkę Orląt: Liczewski – Szlaski, Bulak, Padysz, Gryczka, Kierych, Matuszewski, Buga, Botwina, Kopeć, Kachniarz

Najskuteczniejszym zawodnikiem kolejną już rundę był Sylwester Buga. W 15 meczach zdobył 11 goli i to daje mu 3 miejsce w lidze (Erwin Sobiech 17 goli, Łukasz Gromba 12 goli, a dalej Borys Kaczmarski 10 goli).

Zdobywanie goli poza pierwszymi kolejkami przychodziło Orlętom dosyć łatwo, stąd na liście jest aż 11 piłkarzy plus jedna bramka samobójcza.

Ze względu na rotację w ataku oprócz Bugi gole zdobywało pięciu napastników. Najwięcej Kamil Kopeć 6 goli, który swój dorobek podreperował dopiero w końcówce rundy. Po 5 goli strzelili Michał Purzycki, Michał Botwina i Maciej Kachniarz, a 3 Łukasz Kiryło. W ostatnich 3 kolejkach 4 gole dołożył pomocnik Krzysztof Kierych.. Wspomniana rotacja spowodowała w ataku też, że bramki wreszcie zaczęli zdobywać rezerwowi co w poprzednich sezonach było rzadkością, a w rundzie jesiennej mieliśmy 8 takich goli.

Ciekawostką jest też gol z rzutu karnego Włodzimierza Lisiewicza, a więc bramkarza. Bramka samobójcza w meczu z Huczwą Tyszowce padła przy wydatnym udziale Grzegorza Orzyłowskiego.

Statystyka występów IV liga (otwórz w nowym oknie):

 

 

Statystyka bramek IV liga (otwórz w nowym oknie):


Tekst i opracowanie statystycznie własne.
Zdjęcie drużyny Paweł Kulenty – Łukowska Gazeta Lokalna. Pozostałe Wojtek Szczęśniak.

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał