Pełna treść newsa
Niedziela, 27 września 2009 18:11; autor: Dev
A.Suchodolski: Najważniejsze, że wygraliśmy

Rozcięta warga i cztery szwy Michała Serwina, skruszony ząb Grzegorza Dajka oraz kontuzja pachwiny Tomasza Mitury to bilans strat po stronie gospodarzy. Walki, w przeciwieństwie do bramek w spotkaniu Lewartu z Orlętami nie brakowało. Tą jedyną zdobył w 65 minucie obrońca gości, Paweł Szlaski, który precyzyjnym strzałem wykończył kontrę swojego zespołu.

Tym samym uradował blisko czterdziestoosobową grupę kibiców „żółto-czerwonych”. Orlęta odniosły bowiem pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od 21 maja 2008 roku, kiedy w Janowie Lubelskim pokonały Janowiankę 2:1.

Samo spotkanie nie zachwyciło. Piłkarzom nie można było odmówić zaangażowania ani determinacji, ale wielkiego widowiska nie udało się im stworzyć. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.

Poza tą, po której padł gol, Orlęta tylko raz poważnie zagroziły bramce strzeżonej przez Michała Wilkołka. W 48 minucie po akcji Łukasza Kiryło z dwóch metrów, wprost w ręce bramkarza gospodarzy główkował Artur Gaj.

Piłkarze Lewartu przycisnęli dopiero w końcówce. W ciągu ostatnich pięciu minut nie pozwolili gościom wydostać się z ich pola karnego, kilkakrotnie stwarzając niebezpieczeństwo po stałych fragmentach gry. Do pozycji strzeleckiej doszedł nawet Wilkołek, ale uderzył bardzo niecelnie.

- Wiedziałem, że będzie ciężko, kiedy kontuzji doznał Michał Serwin. Gdy wypadł Tomek Mitura nie został nam już żaden doświadczony zawodnik. Kończyliśmy mecz samymi juniorami i to nie mogło się dobrze skończyć – narzekał po meczu szkoleniowiec Lewartu, Arkadiusz Smolarz.

- Za kontuzje nie winie jednak graczy gości. Moich chłopcy walczyli z całych sił i zapłacili za to urazami. Oby pozbierali się jak najszybciej, bo bez nich będzie nam ciężko o punkty w kolejnych spotkaniach – zakończył.

Po meczu powiedzieli:

Arkadiusz Smolarz (Lewart): Szkoda, że w pierwszej połowie straciliśmy Michała Serwina i Tomasza Miturę, czyli dwóch doświadczonych zawodników. Na pewno odbiło się to na jakości naszej gry po przerwie. Przeciwnik po za stałymi fragmentami gry i szybkimi kontratakami nie zagrażał naszej bramce. Popełniliśmy jeden błąd w defensywie i Orlęta wykorzystały tę sytuację. Szkoda straconych punktów, bo tym bardzo młodzieżowym składem można było pokusić się o jeden punkt.

Andrzej Suchodolski
(trener Orląt: Najważniejsze dla mnie, że po półtora roku Orlęta w końcu wygrały na wyjeździe. Styl się nie liczył. Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że nie ważne jak będziemy grali, mamy to wygrać. Teraz dopiero trzeba myśleć, co zrobić żeby grać lepiej. Lewart nie jest zbyt silny w tym roku. My nie wiele lepiej od nich graliśmy, ale zdobyliśmy tę jedną bramkę. To wynik pójdzie w świat, a nie styl w jakim to zwycięstwo odnieśliśmy.

Paweł Szlaski (Orlęta Łuków): Ciesze się, że moja bramka dała zwycięstwo zespołu. To pierwsze zwycięstwo na wyjeździe od półtora roku. Ciesze się z wyniku, a mecz to walka walka i jeszcze raz walka

Źródło: Dziennik Wschodni, lewartlubartow.pl

 

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał