Pełna treść newsa
Poniedziałek, 31 marca 2014 11:06; autor: Dev
Media: Orlętom ponownie grozi upadek

Waldemar Bącik, były dyrektor Orląt Łuków, żąda od klubu 25 tys. zł. To dług, który… sam zaciągnął, kiedy rządził w Orlętach. – To niemoralne i nieetyczne – grzmi Tomasz Tryboń, obecny prezes klubu.

Piłkarze Orląt szykują się do rundy wiosennej. Po pierwszej części rozgrywek podopieczni trenera Pawła Gruli zajmują szóste miejsce w tabeli i mają dziewięć punktów straty do miejsc dających awans do III ligi. W klubie na razie nie myślą jednak o walce o wyższy szczebel rozgrywek. Wszystko z powodu przepychanek z byłym dyrektorem Orląt.

Waldemar Bącik, który przez kilka lat był dyrektorem łukowskiego klubu, wystąpił do niego z żądaniem zwrotu 25 tys. zł długu. Wierzytelność odkupił od osoby prywatnej, która w listopadzie 2008 roku udzieliła Orlętom pożyczki. Dyrektorem klubu był wówczas właśnie Bącik. 

Pożyczka wynosiła w sumie 30 tys. zł i miała być spłacona do końca 2009 roku. Tak się jednak nie stało. Klub i wierzyciel, którym jak udało nam się ustalić był jeden z ówczesnych członków zarządu Orląt, porozumieli się jedynie co do 5 tys. Uznano je jako darowiznę. Pozostałe 25 tys. zł Orlęta musiały spłacić. 

Jak się później okazało, w lipcu 2013 roku Bącik wykupił dług i skierował sprawę do sądu. Ten nakazał zaś klubowi spłatę wierzytelności. Orlęta odwołały się od niekorzystnego dla siebie wyroku. Rozprawa, podczas której będą chciały oddalić żądanie byłego dyrektora klubu o zwrot 25 tys. zł odbędzie się 9 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Łukowie.

Tyle, że Bącik nie czekając na rozstrzygniecie sprawy skierował do komornika w Warszawie wniosek o ściągnięcie należności. A ten, decyzją z 27 lutego br., wszedł na konto klubu i zabezpieczył 40 tys. zł na poczet spłaty długu. 

– To niemoralne i nieetyczne – mówi Tomasz Tryboń, obecny prezes Orląt Łuków. 

– Pan Bącik już raz, w 1999 roku, doprowadził do zamknięcia klubu. Teraz, po kilkunastu latach historia może się powtórzyć.

Według Trybonia, były dyrektor zaciągając w 2008 r. dług zrobił to bez zgody zarządu klubu. – W dodatku to co robi teraz można uznać za działanie na szkodę stowarzyszenia, a na to jest odpowiedni paragraf. Czy zamierzam złożyć doniesienie w prokuraturze? To ostateczność. Poczekam na decyzję sądu w tej sprawie. Mam też nadzieję, że pan Bącik sam pójdzie po rozum do głowy i się opamięta – podkreśla prezes Orląt.

Na to jednak się nie zanosi. – Działam zgodnie z literą prawa i nie zamierzam wycofywać się ze swoich roszczeń – mówi Waldemar Bącik. – O tym kto ma rację zadecyduje sąd. W tej sprawie reprezentuje mnie kancelaria prawna, więc nie mam nic więcej do powiedzenia.

Jak klub radzi sobie bez części pieniędzy zajętych przez komornika? – Jakoś funkcjonujemy, choć bogato nie jest. Mogę jednak zapewnić, że mimo trudnej sytuacji wszystkie nasze drużyny przystąpią do rozgrywek w rundzie wiosennej. Staramy się pozyskiwać na to środki zewnętrzne – odpowiada prezes Tryboń.

Źródło: Dziennik Wschodni

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał